sobota, 8 kwietnia 2017

Nadwiślański Maraton na Orientację 2017 (Rudzica)

Weekend 8-9 kwietnia był bogaty w imprezy orientacyjne. W Trójmieście Wiosenny Tułacz w sobotę i Kaszubiaczek w niedzielę, na drugim końcu Polski Nadwiślański Maraton na Orientację, a w połowie drogi w Wielkopolsce - Wertepy.
Bardzo kusiła rowerowa trasa Tułacza budowana przez TJ-a, jednak ostatecznie zdecydowałem się na podróż na południe - nie bez znaczenia było osobiste zaproszenie budowniczego tamtejszej trasy rowerowej - Grzesia.


Trasa mniej wymagająca niż w poprzedniej edycji (w góry zawitaliśmy tylko na chwilę i nieco niżej), ale to akurat uważam za plus, bo było więcej jazdy i mniej pchania, a jednocześnie była większa szansa na zdobycie kompletu punktów.
Być może dzięki temu wynik był zaskakująco dobry - komplet punktów wywalczony przed zmrokiem i dający bardzo satysfakcjonującą lokatę na podium.


Dystans: 161.58 km Netto: 9:27 h Vśr: 17.0 km/h mapa
Brutto: 11:49 h Vśr: 13.7 km/h wizualizacja (3D Rerun)
Vmax: 46.0 km/h Podjazdy: 2489 m Temp. min.: 6°C wizualizacja (trackcourse.com)

sobota, 17 grudnia 2016

Nocna Masakra 2016 Sławoborze

Jedną z najdłuższych nocy w roku po raz piąty spędziłem na jednej z rowerowych tras wieńczącej pucharowe zmagania Nocnej Masakry. Po brejowej masakrze w Resku, błotnych w Ińsku, Kaliszu Pomorskim oraz Lubniewicach, przyszła kolej na masakrę lodową. Tym razem pogoda zaskoczyła nie tylko drogowców - wśród rowerzystów widziałem tylko jednego, który (z braku innych opon) założył kolce, ja sam zaufałem prognozom i dzień przed starcem zdjąłem opony kolcowane. A przydałyby się jak nigdy wcześniej...



Na udział w imprezie namówiłem Olka, a ponieważ nie miałem zamiaru zrywać z utrzymującą się od czterech lat "tradycją" wspólnego pokonywania tras Masakry z Wojtkiem, stworzyliśmy trzyosobowy zespół, w którym w komplecie dotarliśmy do mety. W warunkach, jakie panowały na trasie, za sukces  należy uznać samo dotarcie w stanie nienaruszonym do mety. Niestety, nie wszyscy mieli tyle szczęścia.


Dystans: 128.74 km Netto: 9:51 h Vśr: 13.0 km/h mapa

Brutto: 14:44 h Vśr: 8.7 km/h wizualizacja (3D Rerun)
Vmax: 36.5 km/h Podjazdy: 806 m Temp. min.: -2°C wizualizacja (Strava FlyBy)

sobota, 17 września 2016

Maraton Północ-Południe

Po sukcesie Maratonu Podróżnika (miejsca na liście startowej rozchodzą się jak ciepłe bułeczki) organizowanego przez członków forum podrozerowerowe.info wspólnymi siłami wpadliśmy na pomysł drugiej imprezy - dłuższej i w nieco innej formule.
Od słowa do słowa wyszło nam właśnie to - Maraton Północ - Południe. Trasa od morza w Tatry w formule dość restrykcyjnej samowystarczalności (żadnych bufetów ani cioć z kanapkami na trasie).
Poza sporą dawką kilometrów do przejechania (930) doszła więc dodatkowa trudność (choć dla nas taki samowystarczalny rajd to żadna nowina), a do tego jeszcze długie wrześniowe noce i spore górki w końcówce. A co się wymyśliło, trzeba było przejechać. ;)


Sama impreza podobała mi się bardzo, jednak nie do końca poszło tak, jak powinno - drugi raz (pierwszy był podczas BBT2014) i to dość szybko pojawił się problem ze ścięgnami Achillesa. W tym momencie wszelkie ambicje sportowe (właściwie sam nie wiem, czy mam takie) poszły precz i liczyło się już tylko to, by dojechać jednocześnie nie robiąc sobie zbyt wielkiej krzywdy.

Dystans: 932.77 km Netto: 44:59 h Vśr: 20.73 km/h
Brutto: 56:46 h Vśr: 16.4 km/h
Vmax: 73.0 km/h Podjazdy: 6 697 m Temp. min.: 9 °C Strava Flyby

sobota, 18 czerwca 2016

Grassor 2016 Tuczno

Cztery lata temu (trochę z duszą na ramieniu - pierwszy raz w nocy, samotnie, po krzakach) spróbowałem swoich sił na Grassorze i od tej pory niezmiennie uważam, że to zdecydowanie najciekawsza spośród długodystansowych (czyli powyżej 100 km) rowerowych imprez na orientację. Wyzwaniem jest zarówno długość trasy (według budowniczego 300 km optymalnym wariantem), czas trwania (równe 24 godziny na trasie), formuła polegająca na odkrywaniu podczas jazdy położenia kolejnych punktów kontrolnych (o tym niżej), jak i dość wymagająca nawigacja (chociaż tutaj ostatnio bywa już nieco łatwiej).
Żeby tego było mało - punkty kontrolne zlokalizowane w ciekawych miejscach. Rzadko jest to zwykłe "skrzyżowanie przecinek", często za to trzeba wejść do bunkra, rozpadających się ruin dawnego młyna, czy nawet do rzeki.
Mało? No to ostatnio pojawiły się dodatkowe atrakcje w postaci zróżnicowania wagowego punktów oraz odcinków specjalnych, z których chyba najciekawszy był kilkukilometrowy odcinek podziemny dwa lata temu w Lubrzy.
Podobnie, jak rok temu, zapisany byłem razem z synem na 150-kilometrową trasę "rekreacyjną", jednak znowu musiałem pojechać sam. A żeby rachunek kilometrowy organizatorom się zgadzał (2 x 150 = 300), "musiałem" wystartować na klasycznej długiej trasie.




Skoro już miałem jechać sam, postanowiłem dać szansę przełajówce - od dawna korciło mnie, by spróbować jej podczas jakiegoś orientu, a Grassor ze swoimi długim przelotami wydawał się być idealny na taką próbę.
Coś musiałem zrobić jednak nie tak, bo o ile nie było specjalnych problemów z nawigacją, a rower spisywał się bardzo dobrze, to od niedzielnego poranka zmagałem się z kompletnym brak sił. Dodatkowo zafundowałem sobie atrakcje w postaci urwanego czujnika licznika, czy pozostawionych rękawiczek, po które musiałem wracać kilka kilometrów. Przy tym wszystkim miejsce tylko trochę gorsze od zeszłorocznego wydaje się być w pełni satysfakcjonujące.


Dystans: 278.8 km Netto: 15:53 h Vśr: 17.5 km/h mapa

Brutto: 23:24 h Vśr: 11.9 km/h wizualizacja (3D Rerun)
Vmax: 45.0 km/h Podjazdy: 1064 m Temp. min.: 8°C wizualizacja (Strava FlyBy)

sobota, 4 czerwca 2016

Maraton Podróżnika 2016

Trzecia edycja Maratonu Podróżnika organizowanego przez i (głównie) dla członków forum podrozerowerowe.info.
Debiut imprezy miał miejsce na prawie zupełnie płaskim Podlasiu. W zeszłym roku głosami forumowiczów wygrała bardzo trudna trasa wokół Tatr. Tym razem (znowu nie wygrały Kaszuby!) zapowiadało się coś pośredniego - trasa z bazą pod Kielcami prowadziła przez pagórkowate okolice Gór Świętokrzyskich, całkiem płaską dolinę Wisły, a także zahaczała o prawdziwie górskie podjazdy w okolicach Krosna. Dla każdego coś miłego. Nic dziwnego, że to (oraz, oczywiście, rosnąca renoma imprezy) sprawiło, że chętnych na uczestnictwo był cały tłum i ostatecznie, po sporym powiększeniu puli miejsc, na starcie stanęło prawie 90 zawodników.


Mimo - wydawałoby się - dość wymagającej trasy, poszło mi zaskakująco dobrze. Udało się mocno ograniczyć postoje, nie było specjalnych problemów ani z zasypianiem, ani z bólem siedzenia. Poza krótkim porannym zamulaniem "noga podawała" zaskakująco dobrze.
Oczywiście, gdzie mi tam do czołówki, ale miejsce w drugiej połowie drugiej dziesiątki jest w pełni satysfakcjonujące.

Dystans: 538.1 km Netto: 21:04 h Vśr: 25.5 km/h ZDJĘCIA
Brutto: 23:08 h Vśr: 23.3 km/h
Vmax: 73.0 km/h Podjazdy: 4 537 m Temp. min.: 11 °C Strava Flyby

poniedziałek, 2 maja 2016

Gminy Kuj-Pomu epizod V, ostatni

Pierwszy dłuższy (powyżej 200 km) wyjazd od sierpniowego ultramaratonu Góry MRDP i zarazem piąta odsłona zdobywania kujawsko-pomorskich gmin (poprzednie: epizod I, epizod II, epizod III, epizod IV). Odsłona ostatnia.


Wiatr nie posłuchał prognoz, które mówiły o tym, że skręci trochę i przestanie wiać z północy, więc w drugiej (tej dłuższej) części trasy trochę się z nim namęczyłem. Tak czy inaczej udało się jednak wykończyć gminne kolejne (po pomorskim) województwo.


Dystans: 521.3 km Netto: 23:26 h Vśr: 22.2 km/h

Brutto: 26:36 h Vśr: 19.6 km/h
Vmax: 52.2 km/h Podjazdy: 1749 m Temp. min.: 9°C

sobota, 23 kwietnia 2016

Kaszubiaczek

Nie tak dawno, zupełnie przez przypadek wzięliśmy z Kubą udział w sympatycznej lokalnej imprezie - Śniegołazik organizowanej przez Akademicki Klub Kadry GDAKK. Z imprezą tą wiążą się dwie nietypowe dla naszych startów sprawy: po pierwsze - wzięliśmy udział w trasie pieszej, po drugie - udało się nam wygrać. :)
Ponieważ Śniegołazik jest częścią większego cyklu zwanego Pucharem GDAKKa, uznałem, że warto zainteresować się innymi imprezami z tego cyklu. Kolejną z nich był dzisiejszy Kaszubiaczek. Kuba miał inne zajęcia, wystartować więc musiałem sam, tym razem - oczywiście - na rowerze.


I tym razem było trochę inaczej niż zwykle - było pływanie na materacu, było rozwiązywanie zadań (nie tylko matematycznych). Pamiętając o tym, że rywalizacja ma charakter turystyczny (o ile zmieścisz się w limicie, czas nie ma znaczenia), starałem się zbytnio nie spieszyć. Jednak łatwe nawigacyjnie punkty pod koniec trasy uśpiły moją czujność.


Dystans: 45.0 km Netto: 2:54 h Vśr: 15.5 km/h mapa

Brutto: 3:28 h Vśr: 13.0 km/h
Vmax: 42.5 km/h Podjazdy: 424 m Temp. min.: 6°C wizualizacja (Strava FlyBy)